Wywiad z Marcinem Pilisem z Myszkowa, autorem książki "Łąka umarłych"

Krzysztof Suliga
fot. arc
Trzecia książka myszkowskiego pisarza zyskała znakomite recenzje krytyków.

Pod koniec października do księgarń ma trafić książka Marcina Pilisa „Łąka umarłych”. Piotr Dobrołęcki z Magazynu Literackiego pisze o niej: Dojrzała i odważna proza. Autor porusza temat, który przez lata był okryty piętnem tabu – okupacyjną zbrodnię na żydowskich sąsiadach, co tworzy literackie odniesienie do dramatu
w Jedwabnem. Skutki tej tragedii przez długie powojenne dziesięciolecia zaważyły na losie sprawców, którzy mieli jednak poczucie popełnionych win. Iście szekspirowskie zakończenie, prowadzi do wyjaśnienia tajemniczych wątków, w które autor od pierwszych stron sprawnie wciąga czytelnika.

W podobnym tonie wypowiada się Leszek Bugajski z Newsweeka: Marcin Pilis udowodnił już, że choć jego dorobek literacki nie jest ilościowo obszerny, to jest pisarzem, który odważnie sięga do tematów trudnych, kontrowersyjnych i jednocześnie ważnych.
I że potrafi je ubrać w atrakcyjną dla czytelnika fabułę. W niczym nie przypomina swoich literackich rówieśników, którzy na ogół opisują smętne historyjki o dzieciństwie, inicjacji,
a w najlepszym razie o męce pracy w korporacji.


Niebawem ukaże się twoja nowa książka „Łąka umarłych”. To już twoja trzecia książka, po „Opowieści nawiasowej” i wydanej w ubiegłym roku „Relikwii”. Skąd pomysł na rozrachunek z polsko-żydowską przeszłością? To dosyć niewdzięczny temat.
Można powiedzieć, że inspiracja pochodzi ze mnie. Najczęściej próbuję podejmować takie tematy, które mnie najbardziej interesują. Nie chcę pisać o czymś, co jest mi odległe. Poprzednia książka, „Relikwia”, traktuje o kościele, religii. Tak naprawdę zawsze chciałem napisać książkę poświęconą tej tematyce. Podobnie jest w przypadku „Łąki umarłych”. Bardzo istotną rolę odgrywa w niej wątek polsko-żydowski w okresie II wojny światowej i później. Jest centralną częścią powieści, wynika z niego cały rys fabularny. Inspiracją było to, co od dawna zaprzątało moją uwagę, czyli kształt stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny i po niej.

Czy fabuła tej wielowątkowej epickiej powieści oparta jest na zdarzeniach związanych z jakimiś konkretnymi miejscami?
Tak naprawdę trudno to wszystko umiejscowić, określić, gdzie się to wszystko dzieje. Nie jest to zresztą najważniejsze. Opisana wieś to fikcja. Książka jest wielowątkowa, rozgrywa się na trzech planach; mamy II wojnę światową, okres PRL-u lat 70-tych i lata 90-te. Bohaterowie są ściśle z sobą powiązani. Pojawiają się Niemcy, Polacy, Żydzi. Zależało mi na szybkiej i ciekawej fabule, miejscami wręcz w klimacie thrillera, która jednocześnie zachęci do szerszych rozważań.

Opisane sytuacje to chyba w pewnym sensie szeroko pojęte rozważania nad człowiekiem.
To książka jakby między dobrem a złem. Można powiedzieć, że jest tu takie zestawienie ostatecznego altruizmu z ostatecznym egoizmem. Ponadto w powieści istotną rolę odgrywa wątek romansowy, stając się ucieczką od mrocznej rzeczywistości, gwarantując odejście w sferę elementarnych uczuć, które dla bohaterów, ich osobowości, stają się jak gdyby odskocznią albo nawet ratunkiem.

Powieść rozgrywa się w trzech oddalonych od siebie granicą około dwudziestu lat przedziałach czasowych. Jaki był cel tego typu zabiegu?
Celem było osiągnięcie jak najlepszego efektu pisarskiego, tak, żeby powieść była „szerokooddechowa”, nie ograniczała się do jednego miejsca czasowego i łączyła co najmniej kilka wątków. W Polsce pisze się często krótkie, jednowymiarowe powieści. Tym razem epickość miała być większa niż w „Relikwii”. Myślę, że udało się to częściowo osiągnąć, mimo, że akcja dzieje się tak naprawdę w jednej miejscowości. Jednak zasadniczym celem była spójna konstrukcja, gdyż o dobrej powieści decyduje nie tyle odwzorowanie rzeczywistości, które nie jest ściśle konieczne, ile raczej logiczne zamknięcie całości, kiedy akcja jest od początku do końca dobrze przemyślana. I na tym mi bardzo zależało.

Skąd czerpałeś wiedzę o bardzo skomplikowanych stosunkach polsko-żydowskich? Nie sposób było nie korzystać przy pisaniu tego typu powieści ze źródeł.
Co do źródeł, przez wiele lat przeczytałem masę rozmaitych książek, począwszy od na przykład. listów niemieckich żołnierzy z 1939 roku wysłanych do rodzin podczas kampanii wrześniowej i opowiadających o tym, jak widzą Polskę i Polaków, wypowiedzi Żydów, Polaków, rozmaite opracowania dotyczące m.in. masakr na ludności żydowskiej. Bazowałem na dużej ilości materiału historycznego, socjologicznego, ale i filozoficznego.

Ledwie skończyłeś „Łąkę umarłych” a mówisz już o koncepcji kolejnej książki.
W „Łące umarłych” jest klimat napięcia i dochodzi momentami do brutalnych sytuacji, ale nie jest to klasyczny thriller. Chciałbym teraz napisać coś thrillerowo- horrorowego. W pisaniu mam nadzieję uniknąć pewnego schematu, w którym tkwi wielu pisarzy, bo to jest dla mnie mało inspirujące. Przy pisaniu następnej książki będę znowu poszukiwał nowej konstrukcji, nowej formy. Za każdym razem chciałbym sięgać przy pisaniu po inną płaszczyznę.

Z Marcinem Pilisem rozmawiał Krzysztof Suliga

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Materiał oryginalny: Wywiad z Marcinem Pilisem z Myszkowa, autorem książki "Łąka umarłych" - Myszków Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie