W przeciwieństwie do zamku w Bobolicach, będąc na zewnątrz mirowskiej twierdzy wydaje się, że niewiele się w niej dzieje. Za ogrodzeniem z desek widać jakichś robotników, ale nie bardzo wiadomo, co robią. Okazuje się, że wewnątrz prace posuwają się jednak do przodu. I są widoczne już tego efekty.
Jak mówi właściciel zamku Dariusz Lasecki, robotnicy wzmacniają przede wszystkim mury, które są w dużej części w bardzo złym stanie. Gdyby nie te zabiegi, można przypuszczać, że w niedługim czasie zamek stopniowo by się rozsypał.
Roboty prowadzone są pod nadzorem konserwatora zabytków. Odrestaurowano już jedną ze ścian na przedostatniej kondygnacji. Z kamienia wymurowano wejście w ścianie do jednej z komnat. Kamień wykorzystywany przy renowacji zamku pochodzi z odzysku podczas prac archeologicznych prowadzonych na terenie zamku.
Prace konserwacyjne posuwają się powoli. Robotnicy będą sukcesywnie odrestaurować wnętrze zamku, które z biegiem czasu zostanie udostępnione zwiedzającym. Prawdopodobnie niedługo wydane zostanie zezwolenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na budowę u stóp zamku w Mirowie zaplecza w postaci budynku hotelowego i restauracyjnego.
Na zewnątrz prowadzona jest od północnej strony grzędy bobolicko-mirowskiej wycinka samosiejek, które zasłaniają malownicze skały.